
Przyjrzymy się dzisiaj starszemu bratu popularnego niegdyś Heretica, typowego shootera FPP ze stajni Raven Software, a wydanego przez Id Software. Obie gry zaliczają się do grupy gier Id Software, które w przeciwieństwie do takiej np. serii Doom, w której magia wdziera się do nowoczesnych baz korporacji UAC – osadzone zostały w klimatach fantasy. Hexen, mający aspiracje na następcę Heretica, o czym świadczy chociażby podtytuł gry tj. Hexen: Beyond Heretic; miał prawdopodobnie z założenia być grą bardziej rozwiniętą i złożoną. Jak jest w istocie? Posłuchajcie.


Jakiś czas temu, bo już półtora roku wstecz, do kin (oczywiście nie do tych w granicach naszego kraju…) zawitał dosyć oryginalny tematycznie film, choć mam wrażenie, że owy temat coraz chętniej poruszany jest i będzie przez reżyserów oraz scenarzystów. Film ów, zdecydowanie wykracza poza pojedyncze bariery gatunkowe i wydawać by się mogło, że został on nakręcony dla bardzo wąskiej widowni – dla ludzi dumnie nazywających samych siebie geekami. Oraz oczywiście dla fanów komiksu, na podstawie którego film został nakręcony.


Pieniądze, jeszcze więcej pieniędzy, ogrom złotych monet i starożytne skarby. Kaczor wciągający widzów „w wir przygody i w kłopoty”, a do tego auta, laser, samoloty. I jakkolwiek by nie było „być albo nie być – tu trzeba przeżyć”. Na podstawie zacytowanych fragmentów z czołówki niniejszej kreskówki, pewnie każdy już wie, o jakiej kreskówce mowa. Zatem „dzioby w górę, zgodnym chórem – kaczki!”, a konkretnie – „Kacze Opowieści”.

Kategorie:8-bit, Gry, Od kreskówek do gier, Recenzje, Retro Tagi:capcom, kacze opowieści, kaczord donald, kreskówka, nes, nintendo, nostalgia, platformówka, przygodowa, sknerus mckwacz

Wiele gier komputerowych zapisało się w historii z określeniem ich jako gry kultowe. Wiele słów spłynęło już na opis jednej z nich. Wielu graczom LIMBO dostarczyło tak wiele metafizycznych doznań i rozmyślań podczas rozgrywki.


Są kreskówki słabe i są kreskówki fajne. Gry też, albo są słabe albo fajne – nic nowego. Ale co gdy świat kreskówki jest przenoszony do gry? Takie próby to wielka niewiadoma. Niniejszym debiutanckim artykułem chciałbym przywitać się z czytelnikami Geek-World i jednocześnie rozpocząć serię „Od kreskówek do gier” w której to opisywane będą znane i lubiane bajkowe postacie, które doczekały się stworzenia gier o nich samych – gier na 8-bitowe Nintendo powszechnie znane w Polsce jako Pegasus.

Kategorie:Gry, Od kreskówek do gier, Recenzje, Retro Tagi:capcom, Darkwing Duck, kreskówki, nes, nintendo, platformowa, przygodowa, walt disney
Teledysków stworzonych z klocków Lego na Youtube zapewne jest tyle, co samych klocków w niejednym wiadrze, ale nie wszystkie są tak świetne jak filmik, który dziś zamieszczamy. LEGO – Let’s Go! od samego początku prezentuje się profesjonalnie i zapewne nie jeden zespół chciałby mieć podobny klip, nawet ten grający ostrzejsze brzmienia. Na klipie zobaczycie nagranie ze zwykłego koncertu z ostrą muzą, gdzie nie zabraknie moshowania czy też skoku ze sceny. Ale zaraz, moment. Przecież wszystko wykonane jest z klocków Lego!

Pod koniec tegorocznego sierpnia miała miejsce jedna z ważniejszych premier tego roku, a mianowicie Deus Ex: Human Revolution. Nie będę owijał w bawełnę, że w związku z tym warto wspomnieć skąd wziął się cały restart jaka była część pierwsza i takie tam. Po prostu zabrakło mi kasy na najnowszą część, a że klimat był idealny postanowiłem odświeżyć pierwowzór z roku 2000. Jako że była to podróż niezwykła i rodząca wiele interesujących przemyśleń postawiam się nimi podzielić, jak i samymi wrażeniami z rozgrywki.


W ostatnim tekście odnośnie Frugo zabrakło jednego koloru. Prawda to – nie podołałem i napój koloru „mocno różowego” nie wpadł mi w ręce. To się jednak zmieniło w dniu wczorajszym po wizycie w mieście obok, a konkretniej mówiąc w Tesco w Tychach. Swoją drogą naprawdę dziwny jest fakt, że ponoć cała Polska ma omawiane soki pod ręką i nie ma problemu z dostępnością, a moje kochane zadupie Mysłowickie cierpi na jego brak. Kończąc już jednak to narzekanie, czas przystąpić do oceny. Czy było warto się tyle denerwować? Przyznam, że było. Frugo ogólnie ma bardzo intensywne i bogate smaki, a ten jeden którego zabrakło poprzednio jest dość szczególny. O ile poprzednie były raczej słodkie, tak różowy zawiera w sobie nieco gorzkiego posmaku i cierpkości. Odrobinę kojarzy się z sokiem grejpfrutowym, jednak wciąż jest bogatszy i nie tak przykry. W jego skład wchodzą (chyba) winogrona, grejpfrut, cytryna i grosse lucuma (kolejny egzotyczny z nazwy owoc). Określił bym go jako najbardziej orzeźwiający z dotychczasowego comeback’owego repertuaru. Po raz kolejny płyn w buteleczce skończył się w mgnieniu oka i mam ochotę na więcej.

Kategorie:Geek World, Recenzje Tagi:frugo, mocno czarny, mocno pomarańczowy, mocno różowy, mocno zielony, napój, no to frugo!, nostalgia, recenzja smaków frugo, Tagi:dzieciństwo

Bohaterka, która trafiła mi się w losowaniu random ROMa uszczęśliwiła mnie bardzo. Bo jak tu się nie cieszyć, kiedy Luna dostał klona Pac-Mana, a ja chyba jedną z lepiej zaprojektowanych bohaterek w historii Amigowych produkcji? Mimo, że to Luna pożerał kulki w swojej grze, to te na które ja patrzyłem były o wiele bardziej interesujące. Oto przed państwem Lorna, piękna bohaterka gry stworzonej przez hiszpańskiego rysownika Alfonso Azpiri, zakodowana przez Agustína Guilléna. Brzmi egzotycznie? Jak nie, to powinno, bo produkt jest w stu procentach Hiszpański.


Dawno nie było nic nowego z serii Random Rom, więc temat trzeba wskrzesić (jak słusznie zauważył Lord Daron). Poza tym co milszego może spotkać wariata z podobnym do mojego poziomem zakręcenia, niż wieczorne posiedzenie z losowo wybranym klasycznym tytułem z Amigi? Wzrok przebiega po liście szukając czegoś, co mnie przyciągnie. Kolejna wycieczka w nieznane i padło na „Jungle Jim”. No i pozamiatane. Tyle jeśli chodzi o wieczorny relaks i dobry klasyk. Oto bowiem mamy klon dobrze wszystkim znanego „Pacman’a” i wierz cie mi – na tym kończy się potok pozytywów.

Ostatnie komentarze