Home > Felietony, Geek World > Chłopcy do bicia #1 – Obcy

Chłopcy do bicia #1 – Obcy

7 sierpnia 2011 w Felietony, Geek World

Spotykamy ich w praktycznie w każdej grze. Eksterminujemy ich, pomiatamy nimi i bawimy ich kosztem. Nasi wirtualni przeciwnicy. Sam osobiście nigdy nie zagłębiałem ich istoty w grach, wydaje się to jednak być zadanie godne uwagi. Nasi przeciwnicy zasługują przecież na szacunek, nawet jeśli są tylko zbitką kilkunastu pikseli. Jednym z najpopularniejszych typów przeciwników są kosmici, czy jak kto woli – obcy.

Początek tego trendu zawdzięczamy Space Invaders, które nie tylko wypromowało ich jako głównego oponenta, ale również spopularyzowała gry jako takie. Ogromny sukces tej produkcji sprawił, że ten konkretny rodzaj nieprzyjaciół został wrzucony do znaczącej ilości gier. Jak widać zasada jeszcze więcej „tego samego” obowiązywała nawet w odległych czasach, a obcy byli niemal jak motyw współczesnej wojny. Wizerunek ten z czasem ewoluował. Początkowy prosty układ pikseli (dzisiaj można powiedzieć, że ponadczasowy!) ulegał wielokrotnym zmianom na przestrzeni lat, nie tylko dzięki lepszemu sprzętowi, ale również dzięki grafikom. Wybiórczy ich opis jest dyktowany własnym sądem, a główne kryteria to rozpoznawalność, rewolucyjność lub po prostu fakt, że o nich pamiętałem. Starałem się również omijać produkty korzystające z licencji (np. Alien vs Predator, Warhammer 40k itp.).

Bezapelacyjnie pierwszą najbardziej pamiętną obca rasą z gier są wymienieni wcześniej antagoniści ze Space Invaders. Prosty model, dzisiaj wykorzystywany przez artystów, graficiarzy, i znudzonych pracowników biurowych posiadających nadmiar kartek samoprzylepnych. Motywy inwazji były nieznane, ale wtedy każdy kto chciał, mógł sobie je sam dopowiedzieć. Najważniejszą zasługą jest jednak rozpropagowanie motywu obcych w grach oraz stworzenie wizerunku obcego, którego zna niemal każdy. Innym ciekawym podejściem do istot z innych planet jest Another World. Ich głównym i najbardziej zaskakującym atrybutem było coś oczywistego, a mianowicie brak znajomości języka angielskiego. Poznając inny świat i chcąc w nim przetrwać musieliśmy zdać się na nasza intuicję, nie tylko w kwestii rozpoznania zagrożenia, ale również w próbach zrozumienia sygnałów nadawanych przez naszego towarzysza. Samo otoczenie było równie frapujące i tajemnicze, nieskalane niczym co mogło by być w jakikolwiek stworzone i zrozumiane przez człowieka. Miasto i jego architektura, która jedynie w minimalnym stopniu mogły przypominać ludzki wytwór. Doskonałym przykładem podkreślającym inność rdzennej rasy zamieszkującej Inny Świat jest epizod w którym naszym zadaniem było sterowanie maszyną bojową bez kompletnie żadnej znajomości zasad nią kierujących. Wciskając losowo wybrane guziki na osobliwej desce rozdzielczej starliśmy się przeżyć w tym niegościnnym miejscu. Uroku dodawała zagadkowość świata, dodatkowo spotęgowana właśnie poprzez brak użycia najpopularniejszego języka we wszechświecie.

Kolejnym krokiem milowym w wizerunku obcych był bez wątpienia Duke Nukem 3D autorstwa 3D Realms. Było to chyba jedno z pierwszych luźnych podejść do tego typu tematyki. Gra poza doskonałymi one-liner’ami i dość rubasznym poczuciem humoru posiadała tych wymagających przeciwników ujętych w dość niecodzienny sposób. Jednymi z głównych przeciwników były zmutowane świnie policjanci (swoją drogą jest to jeden z żartów twórców – polskim odpowiednikiem słowa pig użytym w stosunku do funkcjonariusza policji jest pies), oraz dziwaczne jaszczury. Przykład ze świniami dowodzi dość kreatywnego podejścia zarówno do samej koncepcji jak i wykonania tego przeciwnika. Podkreślając dodatkowo interesujące jak na tamte czasy parodystyczne podejście do samej siebie. Pozostali przeciwnicy są równie zabawni co pokręceni. Latający mózg z mackami strzelającymi świecącymi promieniami, czy latające otyłe „coś” (ciężkiego do opisania słowami). Równie poważny jest powód inwazji na Ziemię, a mianowicie ludzkie kobiety. Całość reprezentuje dość oryginalny obraz najeźdźców atakujący L.A. Następnie nadeszła pora na obcych od Blizzarda zaprezentowanych nam w Starcrafcie. Nie należeli oni do najbardziej oryginalnych, są jednak jak najbardziej godni wspomnienia. Terranie z racji ich ziemskiego pochodzenia pominiemy a skupimy się na pozostałych rasach. Zergowie przypominający obcych z filmów Aliens lub Tyranidów z uniwersum Warhammera, są typowo biologiczni, obleśni, i żyjący w rojach. Ich zupełnym przeciwieństwem są Protossi przywodzący na myśl Predatorów zaawansowani technologicznie i honorowi ponad wszystko. Samo uniwersum poszerzane jest o książki i stanowi niemalże religię w Korei Południowej.

Wspomnieć należy również o kosmitach występujących w legendarnym już Half-Life. Sterowane przez Nihlantha różnego rodzaju obce istoty, które do Black Mesa Institute dostały się w trakcie feralnego eksperymentu przeprowadzanego przez naszego protagonistę reprezentują sobą dość pokaźną menażerię. Począwszy od headcrabów, poprzez przypominające psy strzelające energetyczną falą czworonogi, jaszczury plujące kwasem, ich inteligentnych towarzyszy strzelających zielonymi promieniami, kończąc na zwisających z sufitów maszkarach. Pierwsza część była jedynie drobną wycieczką obcych, gdyż druga przedstawiała totalną dominację obcych nad ludzka rasą. Niezwykle istotna postacią całego uniwersum jest G-Man „pracodawca” naszego bohatera. Ciężko jest określić jego rasę, gdyż posiada on ludzką aparycję, może być ona jednak myląca. Mówiąc o obcych nie można zapomnieć o Covenant którzy po raz pierwszy zaatakowali ludzi w Halo: Combat Evolved. Należą oni raczej to gatunku tych świecących i kolorowych i nieco zabawnych. Jest to zbiorowość różnych ras zjednoczonych wspólną religią. W tym świece występuje dodatkowo tajemnicza rasa zwana Flood, będąca kolejną kalką „tych obleśnych i bardzo żywych obcych”. Cały konflikt kręci się wokół pierścieni Halo i związanych z nimi wierzeń religijnych i sianego za ich pomocą zniszczenia. Nieco innym podejściem do problemu charakteryzuje się ukazanie Szarańczy w Gears of War. Oni w przeciwieństwie to swoich poprzedników postanowili zaatakować Serę z podziemi, i w sumie nie do końca wiadomo czy jest to obca rasa, czy tylko pierwotni mieszkańcy planety. Pojawili się po straszliwej wojnie rozdzierającej glob, a ich uderzenie było druzgocące dla ludzi. Rola imulsji (toksycznego paliwa), jest równie niejasna, a druga część pokazuje, że niekoniecznie z jej powodu ludzie zostali zaatakowani.

Kolejną rasą która pragnę opisać są nekromorfy eksploatowane i eksterminowane w obu częściach Dead Space’a i towarzyszących im filmach i komiksach. Osobiście uważam ich za nieco stereotypowe obleśne maszkary, powiązane z tajemniczym artefaktem. rozmnażające się dzięki martwym ciałom istoty. Ich stereotypowość nie odmawia im jednak oryginalnego wyglądu, oraz faktu, że nie raz potrafią przestraszyć. Nawet to, że przypominają wspomniane już wcześniej xenomorphy nic im nie ujmuje. Jak widać nawet w sztampie można być oryginalnym. Na koniec chcę wspomnieć bardziej o uniwersum niż o konkretnych rasach, a mianowicie o świecie Mass Effect. Zamieszkują go przeróżne obce istoty, z głównych należy wymienić turian, asari, salarian, krogan, gethy, quarian, żniwiarzy i wiele wiele innych. Każda z nich posiada opisaną własną kulturę, planetę i wiele wiele innych. Obszerny leksykon obecny w grze zawiera ogromną ilość informacji na temat każdej z nich. Jest to bardzo głęboki opis, obejmujący na przykład różnicę w żywieniu związaną z inna budową organizmu, filozofię czy wierzenia poszczególnych ras. Bardzo głębokie i interesujące uniwersum poszerzane dodatkowo o książki i komiksy. Z pewnością jego wartości nie da się zaprzeczyć o czym świadczy całkiem spora rzesza wiernych fanów. Jak widać, z powyższego tekstu wynika, że tematyka obcych jako przeciwników w grach jest wykorzystywana od samych początków, aż do teraz. Wydaje mi się jednak, iż obecnie nie jest to aż tak mocno eksploatowany temat jak kiedyś. Obecnie producenci przykładają większą wagę do jednego uniwersum, starają się je pogłębiać i tworzyć w nim nie tylko gry, ale również filmy, książki i komiksy. Wydaje się być to lepszą sytuacją, gdyż pozwala na większe zaangażowanie i przywiązanie do danego świata, co znacznie pogłębia doświadczenia płynące z rozgrywki. Można uznać, że pójście w jakość a nie w ilość jest dobrym kierunkiem, w którym podążają nasi przeciwnicy z innych planet.

  1. MaQ
    Sierpień 8th, 2011 at 11:43 | #1

    Witamy na pokładzie!:)
    Świetny i konkretny pomysł na cykl! Już nie mogę się doczekać kolejnych odsłon:)

  2. M.A.D.
    Sierpień 8th, 2011 at 14:11 | #2

    Nie chcę się niepotrzebnie czepiać czy wypominać, bo fajnie się czytało, ale myślę, że brakuje tutaj wzmianki o kosmitach z MDK (a gra doczekała się dwóch odsłon i również cieszyła się niezłym zainteresowaniem swojego czasu.

  3. Grypa
    Sierpień 9th, 2011 at 21:03 | #3

    Dzięki za komentarze :)
    Co do braków można później napisać jakiś artykuł zbiorczy o tych zapomnianych przeciwnikach.

  4. asd
    Sierpień 19th, 2011 at 21:20 | #4

    stroggi w q2 tez byly spoko

  1. Brak jeszcze trackbacków

GBForever GrajPoPolsku.pl Honmaru J-Games PSP-team.pl - PSP, PS Vita, PlayStation Vita, PlayStation Portable ARHN.EU - Gry, Gadżety, Nostalgia The Company Morden ISMPOF MPoke