Pikselowi bohaterzy na „6″

Kto zliczy ilość gier, które wypełniały nam za młodu czas? Ilość ośmiobitowych dzieł, które pozwalały nam wcielić się w postacie, stające się później w naszym otoczeniu obiektem kultu i uwielbienia? Było ich mnóstwo, wręcz niezliczenie wiele. Ale to nie same gry, lecz ich bohaterowie sprawili, że w dany tytuł młóciło nam się wyjątkowo przyjemnie. Ba, śmiem nawet zaryzykować, że te małe, pikselowate stworki były w naszych oczach wręcz bohaterami. No, może nie w przypadkach, gdy traciliśmy wszystkie życia na pierwszym poziomie, ale gdy udawało się nam (im?) uratować księżniczkę, czy ocalić świat, to już z pewnością tak właśnie było.
Jaka byÅ‚a recepta producentów i grafików na udanÄ… postać swojej gry? Na postać, która sprawi, że tytuÅ‚ nie bÄ™dzie odrzucaÅ‚ odbiorców od telewizora, a zmusi ich do kolejnych prób eliminowania licznych przeciwników? WydawaÅ‚oby siÄ™, że ile głów, tyle pomysłów. Może to i prawda, ale liczba typowych schematów w projektowaniu postaci zmniejsza siÄ™ już do liczby dajÄ…cej siÄ™ przedstawić na palcach jednej dÅ‚oni. No dobra, chcÄ…c naciÄ…gnąć nieco dÅ‚ugość tekstu użyjÄ™ też jednego palca z tej drugiej. Oto krótka klasyfikacja herosów znanych nam z gier na platformy NES. WyszÅ‚o sześć typów, a wiÄ™c oto ‘bohaterowie na sześć’.
1. Bohater przypakowany, czyli ‘Arnold na koksie’.
W późniejszych latach osiemdziesiÄ…tych nastÄ…piÅ‚a silna moda na postać komandosa, który w pojedynkÄ™ stawaÅ‚ naprzeciwko caÅ‚ej armii, i za pomocÄ… jednego AK-47… wróć! KaÅ‚ach to zdecydowanie za maÅ‚a broÅ„ dla takiej kupy mięśni. Oni używali dziaÅ‚ek wykorzystywanych w helikopterach bojowych. W każdym razie, wracajÄ…c do wÄ…tku, za pomocÄ… takiego miniguna, paker nasz zdmuchiwaÅ‚ czoÅ‚gi (zapewne przestrzeliwujÄ…c im gÄ…sienice), myÅ›liwce, mechy i co tam jeszcze czÅ‚owiek nie wymyÅ›liÅ‚. A że prawdziwa szansa na przeżycie takiego osamotnionego Rambo wynosiÅ‚a jak jeden do tysiÄ…ca? Eee tam, gÅ‚upie statystyki. Nie byÅ‚o to ważne, w każdym razie nic nie robili sobie z tego scenarzyÅ›ci, którzy to pisali historie dla masowo wydawanych w tamtych czasach filmów. A owe filmy stawaÅ‚y sie hitami. I to wÅ‚aÅ›nie zauważyli producenci gier z lat 80. To byÅ‚ idealny moment na stworzenie gry, w której przemierzajÄ…c dżunglÄ™ unicestwiać bÄ™dziemy wszystko, co stanie nam na drodze. A stawaÅ‚o wiele, bo nie tylko ludzie – także dzikie zwierzÄ™ta, a nawet, uwaga, Obcy! W koÅ„cu co bÄ™dziemy siÄ™ oszczÄ™dzać – wszak rasa ludzka to dla takiego herosa zbyt maÅ‚o. Czy powyższy scenariusz z czymÅ› Wam siÄ™ kojarzy? No jasne, tak wÅ‚aÅ›nie w lutym 1988 (na automatach pod koniec 1987) Å›wiatÅ‚o dzienne ujrzaÅ‚a Contra, która osiÄ…gneÅ‚a wielki sukces, że do dziÅ› przez wielu uznawana jest za najlepszÄ… grÄ™ na NES. To byÅ‚ tylko impuls do powstania dziesiÄ…tek gier o podobnej tematyce. W niektórych grach nasz bohater powalaÅ‚ przeciwników bez użycia jakiegokolwiek arsenaÅ‚u – tylko goÅ‚ymi rÄ™koma. To z kolei zapoczÄ…tkowaÅ‚o nowy gatunek w Å›wiecie gier – beat’em up.
Poszukiwani:
• Lance i Mad-Dog – para komandosów ze wspomnianej wyżej Contry, to dziś postaci wyjątkowe, ale z drugiej strony anonimowe, bowiem o ile z wyglądu zna ich każdy, to słysząc ich imiona, mało kto skojarzy z nimi wielkie dzieło Konami. Absolutnie najbardziej zasłużeni bohaterowie tej kategorii.
• Billy i Jimmy Lee – to znani z serii Double Dragon karatecy, którzy siali postrach wśród gangów i organizacji przestępczych Nowego Jorku. Stali się tak popularni, że powstał nawet film o ich przygodach (niewarty polecenia…).
• Solid Snake – z pomocÄ… radia oraz oficera Big Bossa, po drugiej jego stronie, potrafiÅ‚ „wyczyÅ›cić” całą dżunglÄ™ i odbić zakÅ‚adników w grze Metal Gear.

2. Bohater przesympatyczny, czyli ‘milusi grubasek’.
Projektowanie postaci, które z miejsca podbijają serca graczy swym słodkim designem jest normą nawet w dzisiejszych produkcjach. W końcu kto z nas nie lubi gamoniowatych nieudaczników, którzy swoim wyglądem i poczynaniami na ekranie, wybawiają z kompleksów wielu z nas? ; ) Graficy, zauważywszy jaką litość potrafią wzbudzić w nas wymyśleni przez nich bohaterowie, postanowili coraz to bardziej ich deformować. A to kolejna fałdka na brzuchu, to dla odmiany wielki nochal, jeszcze inny dostanie wielkiego wąsa (jak wiadomo, wąsaci ludzie z miejsca wzbudzają sympatię w innych)… I to przynosi rezultaty. Niektóre z pociesznych postaci zrobiły dzięki NESowi taką karierę, że zaczęły powstawać kreskówki z ich udziałem, a szczególni szczęśliwcy zostali nawet maskotkami wielkich korporacji.
Poszukiwani:
• Mario – w tej kategorii króluje zdecydowanie Mario, który zaćmiÅ‚ sÅ‚awÄ… swego brata – Luigi’ego. Niskiego, wÄ…satego hydraulika z nadwagÄ… kojarzÄ… chyba wszyscy, a w Japonii traktowany jest jak bóstwo. Od 1985 roku jedna ze szlagierowych postaci gier komputerowych.
• Big Nose – postaÅ› wielkonosego i jednoczeÅ›nie niezwykle sympatycznego jaskiniowca podbiÅ‚a serca graczy i jednoczeÅ›nie nabiÅ‚a portfele czÅ‚onków Codemasters. Na NESie wystÄ™puje w wersji ‘chodzonej’, jak i ‘zdeskorolowanej’.
• Cookie – Cookie to postać z niezwykle grywalnego tytuÅ‚u, mianowicie z Panic Restaurant. Dzielny kucharz przemierza levele peÅ‚ne agresywnych produktów spożywczych w celu ratowania swojej restauracji. Nasza w tym gÅ‚owa, aby udaÅ‚o mu siÄ™ pokonać zÅ‚ego Ohdove’a.

3. Bohater futerkowy, czyli ‘spójrz, jaki sÅ‚odki króliczek!’.
Rozmaite pluszowe zwierzaki to rzecz codzienna w grach ośmiobitowych i nikogo nie dziwi widok kotka, czy króliczka przemierzającego świat wykreowany przez twórców. Niekiedy były one słodkie i niewinne, innym razem słodkie i z wielką giwerą wycelowaną w przeciwnika – najczęściej inną, mniej uroczą maskotką. Bez względu jednak na uzbrojenie, czy też jego brak, zadaniem futerkowców i tak najczęściej było pokonywanie rywali stających na drodze – jeśli nie z shotguna, to ze skrzyni, lub po prostu przez skok na głowę.
Bohaterów z tej kategorii często kojarzymy z postaciami z rozmaitych kreskówek. Nic dziwnego, wszak skoro dany serial animowany odnosi sukces, gra z bohaterami na jego licencji, skierowana przecież do odbiorców tej samej kategorii wiekowej również ma szansę stać się dużym hitem . I to się sprawdzało. Jednocześnie motywowało producentów gier do wymyślania przeróżnych futrzaków, które jednak nigdy nie uzyskały takiej popularności, jak produkcje z licencją…
Poszukiwani:
• Chip i Dale – gra z tymi sympatycznymi wiewiórkami zalicza się do jednej z najlepszych na konsolę Nintendo. Zapewne popularność kreskówki pomogła w jakimś stopniu w promocji gry, myślę jednak, że i bez tego tytuł poradziłby sobie bez najmniejszych problemów, jest to bowiem gra o niesamowicie wysokim stopniu grywalności…
• Bucky O’Hare – postać, która staÅ‚a siÄ™ później wzorem do powstania popularnego wÅ›ród mÅ‚odszych graczy Jazza Jackrabbita. Oto przykÅ‚ad, jak maskotce nadać miano twardziela i ze spluwÄ… posÅ‚ać go na podbój kosmosu.
• Zwierzaki z Tiny Toon – cała armia futrzaków, z niebieskim królikiem, Buster Bunnym na czele. Pierwsza część gry bardzo często wymieniana jest wśród ulubionych gier na ową platformę i dziwić temu się zbytnio nie można. Świetnie wykreowany świat, prosto z kreskówki.

4. Bohater zamaskowany i opancerzony, czyli ‘otwórz mi tÄ… konserwÄ™’.
Podobnie jak w przypadku bohatera futerkowego i tutaj znajdziemy sporą garstkę postaci znanych z tv. Herosi i superbohaterowie z filmów lubią bowiem ukryć swą facjatę za maską, a ciało pod peleryną. Natomiast producenci lubią przenosić ich przygody na chipy cartów do konsoli. W tym przypadku dużą rolę, wręcz decydującą, stanowi popularność tytułowych – najczęściej – wojowników.
Na szczęście, identycznie jak w powyższym przypadku, deweloperzy nie poprzestali tylko na przenoszeniu losów bohaterów z seriali i filmów, ale także pokusili się na kilka własnych, oryginalnych pomysłów. Dzięki temu światło dzienne na NESie ujrzał nie tylko znany wszem i wobec Batman, ale także chociażby Ryu z serii Ninja Gaiden.
Liczba gier, z zamaskowanymi mścicielami jest całkiem spora. Każdy chciał się sprawdzić w roli tajemniczego wojownika, który znienacka dopada i eliminuje swoją ofiarę. Po dziś wychodzą gry z owym typem bohatera, zarówno nowatorskie i oryginalne, jak i sequele tych starych, znanych…
Poszukiwani:
• Robocop – śmiertelnie niebezpieczna puszka na nogach doszła na NESa zaraz po filmowym sukcesie. Świetnie było skopać tyłki gangom w pancerzu ważącym kilkaset kilo. A że widzieliśmy tylko dolną część twarzy naszej postaci? Żaden problem.
• Jay McCray – Jay to już z kolei postać wymyÅ›lona na potrzeby gry. Åšwietnej gry, trzeba dodać, jednej z najbardziej dopieszczonych i dopracowanych, szczególnie pod wzglÄ™dem graficznym i muzycznym. Ach, jak miÅ‚o byÅ‚o dokonać zemsty i dokoÅ„czyć dzieÅ‚o zmarÅ‚ego ojca Jay’a.
• Batman – Mroczny Rycerz, zarówno na wielkich ekranach, jak i na NESie nie zawiódł swoich fanów. Pierwsza część gry z udziałem człowieka-nietoperza to jedna z najbardziej mrocznych gier ośmiobitowych. Czyli jak najbardziej pasująca do postaci Batmana.

5. Bohater telewizyjny, czyli ‘hej, ja już go gdzieÅ› widziaÅ‚em…’.
To, można powiedzieć, zlepek wszystkich opisywanych do tej pory postaci. W tym worku znajdują się zarówno komandosi, słodkie zwierzaczki, pocieszni wąsacze, jak i bohaterowie w kostiumach. Wyróżnia ich jednak jedna cecha – wcześniej wszyscy z nich zrobili wystarczającą karierę na małym, lubi dużym ekranie. Wystarczającą na to, aby producenci mieli pewność, że ich gra sprzeda się w wystarczającej liczbie egzemplarzy.
Gry na licencji nie posiadaÅ‚y Å‚adnej wielkiej reklamy – to robiÅ‚y im wieczorynki i inne niedzielne poranki na tvp. O dziwo, w przeciwieÅ„stwie do dzisiejszych ‘egranizacji’, ówczesne byÅ‚y naprawdÄ™ bardzo dobre i prawie każda wyróżniaÅ‚a siÄ™ z tÅ‚umu samÄ… tylko grywalnoÅ›ciÄ…. DziÅ› możemy tylko pomarzyć, aby pograć w udanÄ… grÄ™ ze Spidermanem, czy Iron Manem…
Poszukiwani:
• Scrooge McDuck – czyli po naszemu Sknerus ze świetnych dwóch gier Duck Tales. Były to świetne przygodówki, a my mieliśmy w końcu okazję, aby sprać kuper Granitowi, znanemu z popularnej w tamtych czasach kreskówki.
• Ninja Turtles – na platformą NES wyszły cztery części gier z żółwiami, z których na pewno przynajmniej trzy były bardzo udane. Mi szczególnie zasmakował część ostatnia, w postaci niezwykle smakowitej bijatyki. Rzekłbym, że najlepszej z dostępnych na NESa.
• Jackie Chan – wg mnie, przygody pociesznego karateki na konsoli przewyższały te, znane z wielu mniej lub bardziej (eee, chyba jednak mniej) udanych filmów. Gra posiadała bardzo pozytywny chiński klimat.

6. Bohater anonimowy, czyli ‘kto do diabÅ‚a siedzi za tymi sterami?!’.
To zdecydowanie najbardziej niedoceniany typ bohatera. W ilu grach eksterminowaliśmy zakątki kosmosu rozmaitymi statkami kosmicznymi? Ile razy czyściliśmy strefę wojny sterując helikopterem? Ile mistrzostw zdobyliśmy lśniącymi bolidami? A ile razy zastanawialiśmy się, kto tak naprawdę znajduje się w owych pojazdach. Jestem pewien, że zdecydowanie za rzadko. A to tak naprawdę właśnie ci piloci często okazują sie być dzielniejsi od niejednego komandosa, czy innego ninjy. Ale jeśli chodzi o popularność, stoją na pozycji przegranej i nie można się temu dziwić… ; )
Poszukiwani:
• Pilot statku ze StarForce – zręczność i pewny palec na spuście to atuty, które pozwalają mu przeżyć wśród setek wrogich jednostek. Można mu zazdrościć mocnych nerwów podczas slalomów między przeciwnikami.
• Kierowca samochodu z Road Fighter – zręcznością nie ustępuje powyższemu bohaterowi, a można powiedzieć, że nawet go przewyższa, bowiem w tym przypadku jest on ograniczony krawężnikami. I to bardzo wąskimi w dodatku. Prawdziwy władca szos.
• Platforma z Arkanoid – …no dobra, to już przesada! ; )

Tworząc ten epilog dodam jeszcze, że na szczęście ogrom gier ośmiobitowych nie opiera się tylko i wyłącznie na owej klasyfikacji. Powstawało całkiem sporo gier, które zaskakiwały nas swoją oryginalnością i nowatorstwem. Niestety, nie odnosiły one takich sukcesów jak produkcje z przetartym wcześniej szlakiem… Przez to NESowe pokolenie wcielać musiało się zawsze w twardziela, lub rozpikselowaną gwiazdę z ekranu. Ale czy ktoś wtedy na to narzekał? Czy ktoś narzeka dziś? ; )





























Ciekawy artykuÅ‚ DAF, ja nigdy nie narzekaÅ‚em na „twardziela”, natomiast zawsze najważniejszym dla mnie byÅ‚o sterowanie postaciÄ…, czy i w jakim stopniu byÅ‚a tzw. „user friendly”.
OsobiÅ›cie dodaÅ‚bym jednÄ… postać do kategorii nr 2, ponieważ tytuÅ‚owy „milusi grubasek” kojarzy mi siÄ™ (przede wszystkim) z bohaterem „Adventure Island”